Dera przekonywał, że wygrana Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) w wyborach do Bundestagu oznacza wzrost tendencji federalistycznych w ramach UE w społeczeństwie niemieckim. Następnie wskazał na zagrożenie utraty suwerenności przez Polskę, które - jego zdaniem - niosłaby ze sobą unifikacja państw członkowskich UE.

- UE opiera się na tym, że jest to organizacja skupiająca, wolne i narodowe państwa. Natomiast stworzenie z tego federacji i superpaństwa jest wywróceniem do góry nogami idei UE. Była już próba wprowadzenia ogólnoeuropejskiej konstytucji, która została wtedy odrzucona przez Holendrów i Francuzów. Nie powinno być zgody na tworzenie jednolitego państwa europejskiego, bo to jest pozbawienie suwerenności państwa narodowych i nieliczenie się z naszą historią - stwierdził polityk.

Nie powinno być zgody na tworzenie jednolitego państwa europejskiego, bo to jest pozbawienie suwerenności państwa narodowych i nie liczenie się z naszą historią

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta odniósł się również do konfliktu pomiędzy polskim rządem a instytucjami UE, który dotyczy wymiaru sprawiedliwości. Chodzi m.in. o działanie Izby Dyscyplinarnej.

- Rzeczywistość prawna jest zapisana w traktatach europejskich. Ostatnie konflikty Polska-UE, są kwestią działań pozatraktatowych Komisji Europejskiej, jak np. wpływanie na polski wymiar sprawiedliwości, w którym KE nie ma kompetencji. Wymyśla się, pewne ogólne zapisy by podporządkować kraje członkowskie instytucjom europejskim, ale nie w oparciu o traktaty, tylko właśnie w oparciu o zasady, które urzędnicy brukselscy próbują w tej chwili wypracować - podkreślił gość Polskiego Radia.

Czytaj więcej

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, skutecznie blokuje kompromis premiera Mateusza Morawiecki

Dera został następnie zapytany o szczegóły spotkania partii eurosceptycznych, które ma odbyć się w Warszawie 4 grudnia. Pojawić się mają na nich m.in węgierski Fidesz i francuskie Zjednoczenie Narodowe.

- Na pewno będą pojawiać się koalicje, które będą się przeciwstawiać temu, co chce zrobić większość liberalno-lewicowa. Zdumiewa mnie to, że to jest krytykowane, mimo tego, że wpisuje się to absolutnie w zasady demokracji. Przedstawiciele poszczególnych narodów mają prawo się jednoczyć, a to już jest krytykowane przez większość liberalno-lewicową, tylko z tego powodu, że mają przeciwne poglądy - ocenił polityk.