Kumoterstwo dotyka wszystkich organizacji, zwłaszcza na najwyższych szczeblach, i niewiele jest wyjątków od tej reguły. Sąd rozstrzygnął sprawę poważnego skandalu w jednej z najbardziej prestiżowych apelacji w Bordeaux. Głównym bohaterem afery jest właściciel marki win, które zagrało w „Nie czas umierać”, najnowszym filmie o przygodach Jamesa Bonda.

Trudny czas przeżywa Hubert de Boüard de Laforest, właściciel winiarni Château Angélus, położonej w bordoskiej apelacji Saint-Émilion. Sąd orzekł, że jest winny nielegalnej pomocy kolegom z zaprzyjaźnionych winnic w osiągnięciu wysokich miejsc lub w awansie do prestiżowej klasyfikacji win w tej apelacji. Za ten proceder de Boüard zapłaci 4o tysięcy euro.

Skandal w Bordeaux: oszustwo w prestiżowej klasyfikacji

Kim jest Hubert de Boüard de Laforest? To winiarz, zarządzający cieszącą się ogromnym prestiżem posiadłością Château Angélus. Tą samą, z której pochodzi czerwone bordeaux z rocznika 2005, pite przez Jamesa Bonda w filmie „Nie czas umierać”.

Czytaj więcej

Złodzieje w jedną noc potrafią ukraść kilkaset kilogramów owoców

Hubert de Boüard pracuje też w wielu bordoskich winiarniach na stanowisku konsultanta winiarskiego. De Boüard zasiadał też między innymi na czele francuskiego Krajowego Instytutu Znaków Pochodzenia i Gwarantowanej Jakości (INAO). Instytut czuwa między innymi nad prawidłowym przebiegiem klasyfikowania winnic w Bordeaux.

W 2013 roku oskarżono de Boüarda o nadużywanie swojej pozycji i układów, kiedy w 2012, będąc przewodniczącym INAO, awansował w ramach ekskluzywnej klasyfikacji lub „wpuścił” do niej łącznie ośmiu producentów z apelacji Saint-Émilion. We wszystkich tych posiadłościach pracował jako konsultant. Winiarnia de Boüarda otrzymała przy tym klasę Premier Grand Cru Classé A – najwyższą, jaką można zdobyć w Saint-Émilion.

25 października 2021 roku, po trwającym osiem lat procesie, Sąd Rejonowy w Bordeaux co prawda nie uznał, że poczynania de Boüarda miały bezpośredni wpływ na obniżenie statusu oskarżycieli, jednak wyrok był jednoznaczny: Hubert de Boüard jest winny zarzucanych mu czynów.

Czy to dużo? Wartość kary wynosi tyle, co 20 skrzynek win z Château Angélus. Biorąc pod uwagę dochody de Boüarda, które – według jego deklaracji – wahają się między 500 tysiącami a trzema milionami euro, kara raczej nie jest zbyt dotkliwa. Nie do końca zadowoleni są też oskarżyciele, którzy zażądali 100 tysięcy euro.

Kontrowersyjna klasyfikacja win w Saint-Emilion

W regionie Bordeaux funkcjonuje kilka prestiżowych klasyfikacji, do których dostać się mogą jedynie najlepsze – zdaniem członków kapituł – winnice w danej bordoskiej apelacji. Jedną z tych klasyfikacji jest ta obowiązująca od 1955 roku w apelacji Saint-Émilion.

Co dziesięć lat ustanawia się nowe grono sklasyfikowanych posiadłości, które otrzymują poszczególne klasy: Premier Grand Cru Classé A i B, Grand Cru Classé i najniższą Former Cru Classé. Efekcie decyzji kapituły pewne posiadłości awansują do klasyfikacji, niektóre są degradowane, a niektóre utrzymują swoją pozycję. Obecność w klasyfikacji przynosi producentom sławę bardzo wymierne korzyści finansowe.

Skandal, który miał miejsce w 2012 roku, nie jest jedynym takim wydarzeniem w historii klasyfikacji z Saint-Émilion. W 2006 roku kilku producentów wytoczyło szereg procesów sądowych członkom kapituły, a zarzuty były podobne, jak w sprawie Huberta de Boüarda.

Ogłoszenie aktualizacji klasyfikacji w Saint-Émilion wypada za rok, jednak w świetle poniedziałkowego wyroku jej prestiż może nieco przygasnąć. Do klasyfikacji nie chcą już przystępować winiarnie Ausone i Cheval-Blanc – dwaj słynny producenci, którzy od początku istnienia klasyfikacji zajmowali w niej najwyższą pozycję.

Ujawnianie takich przekrętów, jak ten będący dziełem de Boüarda, z pewnością negatywnie odbije się na prestiżu klasyfikacji. Każe wątpić w uczciwość ekspertów odpowiedzialnych za włączanie tych czy innych producentów nie tylko do klasyfikacji w Saint-Émilion, ale również tych w pozostałych regionach Bordeaux – i całej Francji.

Źródło: Le Parisien