Komorowski skrytykował politykę zagraniczną polskiego rządu, w kontekście sporu z Czechami o działanie kopalni w Turowie.

- Rząd powinien przestać się nadymać antyczesko i antyeuropejsko i wziąć się do roboty. Powinien powołać w końcu polskiego ambasadora w Pradze. Ktoś na miejscu w Czechach powinien pilnować polskich interesów i przygotowywać grunt pod negocjacje. Polska nie uprawia żadnej dyplomacji, bo jej de facto nie ma i jest bez znaczenia. Po drugie Czesi na początku wcale nie żądali zamknięcia kopalni w Turowie. Dopiero w akcie rozpaczy - przy kompletnej niechęci polskiego rządu do załatwienia tej kwestii - skierowali wniosek do TSUE - przypomniał polityk.

Czytaj więcej

Były prezydent wskazywał również na bezzasadność wprowadzenia stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej.

- Nie widzę ani jednego działania polskich służb w rejonie przygranicznym, których by nie mogły przeprowadzać, bez wprowadzania stanu wyjątkowego. Policja i Straż Graniczna mogły prowadzić dokładnie takie przeszukania i zatrzymania bez wprowadzenia stanu wyjątkowego. Stan wyjątkowy wprowadzono z dwóch powodów: żeby nie dopuścić tam dziennikarzy i aktywistów. Wprowadzono go także w celach propagandowych - ludzie nie liczą kosztów, takich jak ściągnięcie dywizji wojskowej ze Szczecina. Widzą jedno - ściągnięto czołgi, to znaczy, że jest bezpiecznie - stwierdził gość Radia Zet.

Stan wyjątkowy wprowadzono z dwóch powodów: żeby nie dopuścić tam dziennikarzy i nie dopuścić tam aktywistów

Bronisław Komorowski, były prezydent RP

Komorowski mówił też jakie działania naprawcze polski rząd powinien podjąć, w celu rozwiązania kryzysu imigracyjnego.

- Tylko zwiększeniem nacisku na Białoruś można uzyskać trwały efekt w postaci wycofania się Białorusi z prowokacji na granicy. Polska powinna zdobyć się na świadomą i mądrą politykę imigracyjną - tak jak USA, Kanada i Australia. Polska ma prawo powiedzieć: wpuszczamy w tym roku tyle i tyle osób, oraz ustalamy kryteria przyjmowania takich osób - przekonywał polityk.