Jeśli kochasz kogoś bardziej niż on na to zasługuje, to wcześniej czy później zostaniesz skrzywdzony bardziej niż na to zasłużyłeś.

Ponad pół roku temu napisałam swój pierwszy dość osobisty wpis, o życiu w pojedynkę, o moich lękach i wyzwaniach przed jakimi stanęłam. Ten również będzie osobisty, choć w bardziej ukryty sposób. Przedstawiam opowieść o sobie i innych dla mnie ważnych osób.

Najczęściej uczę się przez doświadczenia własne i tym razem teoria potwierdziła się w praktyce.

„Strach ma wielkie oczy”

To czego się boimy, jest zwykle negatywnie wyolbrzymione przez nas samych. Obawiamy się także nieznanego, czyli czegoś, czego nie znamy, nie przeżyliśmy i nie wiemy co nas może czekać. Tego boimy się dużo bardziej. Jako ciekawostkę dodam, że jest to naturalna reakcja organizmu. Jak czegoś nie zna, to tworzy projekcje i wydziela hormony w tym kortyzol, czyli hormon stresu, by nas od tego odwieść i chronić organizm przed niebezpieczeństwem. Najczęściej boimy się przyszłości, czyli tego czego jeszcze nie doświadczyliśmy. Jeśli mamy negatywne skojarzenia z tym tematem, strach jest jeszcze większy. Tak też było w moim przypadku.

Muszę przyznać, że polubiłam życie singla. Wcale, a wcale nie czuję się samotna i nie dlatego, że jestem otoczona przez ludzi, ale dlatego, że w swoim towarzystwie czuję się dobrze. Polubiłam momenty w których jestem sama w domu. Może też dlatego, że mieszkając w centrum dużego miasta, z grupą ekstrawertycznych znajomych i chęcią poznawania nowych ludzi, trudno o takie momenty hihi.


Jest naprawdę ogrom możliwości i rzeczy, które można robić samemu. Ja zapisałam się do amatorskiego teatru dla dorosłych i na zakończenie semestru wystawiliśmy sztukę, którą sami wymyśliliśmy i zagraliśmy. Było trochę stresu, wyzwań ale i było bardzo śmiesznie zarazem. Był to mój sposób na oderwanie się od rzeczywistości. Na robieniu czegoś kompletnie innego. Genialne doświadczenie, poznałam świetnych ludzi, a z niektórymi z nich koleguję się do tej pory. Oprócz tego chodziłam dość regularnie na spotkania językowe, które także urozmaicały mój czas wolny. Ponieważ lubię poznawać ludzi, spotkałam tam parę wyjątkowych osób. Szczerze polecam wychodzenie z domu, pokonywanie własnych barier. Możliwości jest wiele, można równie dobrze zapisać się na kurs fotografii, malarstwa, garncarstwa, dopisać się do grup wędrujących po górach, jeżdżący rowerami, czy inne. Jest tego mnóstwo, wystarczy trochę chęci i odwagi. Polecam!

Nie chcę aby ten artykuł wyglądał tak, jakby wszystko cały czas układało się pięknie. Bo tak nie było! By zagłuszać ciszę czy samotne chwile, spotykałam się często ze znajomymi, mimo iż w głębi wiedziałam, że to ucieczka od siebie. Przyszedł i na mnie taki moment, kiedy stwierdziłam, że wolę zostać w domku, nigdzie nie wychodzić i pobyć sama ze sobą. I to był ten przełom.

Życie singla jest też znacznie droższe, niż życie w parze, kiedy tylko na Twoje barki spada płacenie za cały kredyt za mieszkanie, nie dzielisz się z nikim rachunkami, także tymi za samochód, czy zwyczajnie nie masz przy sobie tzw. macho, który ogarnie to wszystko i jeszcze naprawi usterki, by jego ukochana czuła się wyjątkowa i ważna, a on męski :-). Dopiero, gdy to tracisz doceniasz te rzeczy, które ja wcześniej traktowałam jako normę, mimo iż z natury jestem osobą dość zaradną i samodzielną to do feministki trochę mi brakuje.


Przeżyłam też złamane serce, posklejałam je i mam wrażenie, że jest nawet nie tyle co mocniejsze a mądrzejsze! Raz na zawsze wbiłam sobie do głowy sentencję:

Jeśli kochasz kogoś bardziej niż on na to zasługuje, to wcześniej czy później zostaniesz skrzywdzony bardziej niż na to zasłużyłeś.

Więc skończyłam dogadywać się z tak zwanymi bad_boysami, koniec z obniżaniem standardów, z przesadnym ryzykowaniem i nadziejami na lepsze.


Posiadając doświadczenia dobre i złe, określiłam raz na zawsze, co najbardziej cenię w mężczyznach i w jakich proporcjach. Czasem są to skrajne cechy, ale teraz potrafię je dużo lepiej wyważyć. Te skrajne połączenia swoją drogą są ciekawym tematem, ponoć mężczyźni uwielbiają kobiety romantyczne na zewnątrz, a gorące i dzikie w sypialni. Połączenie siły z czymś łagodnym, może być bardzo przyciągające np. mądra niezależna kobieta, dbająca o ciepło domowe. Czy mężczyzna który potrafi połączyć ze sobą szaleństwo z odpowiedzialnością - i znam takiego …

Oczywiście do zestawu przyda się parę innych cech, jak to, że śmieszą mnie jego żarty, to że jestem lepszą wersją siebie w korelacji z tą osobą. Czuję się ważna, zainspirowana, on nie obniża mi mojej wewnętrznej energii, tylko ją podnosi, a bynajmniej nie obniża. I marzę o tym, bym i ja była dla niego taką osobą. Oczywiście w każdym związku zdarzają się trudne sytuacje, jak rutyna, wady i kłótnie. I tu bardzo ważna jest komunikacja, czyli np. niezaognianie sytuacji, czy wywołanie kolejnych ognisk zapalnych. Tylko dążenie do ugaszenia pożaru, czyli rozwiązania tej jednej konkretnej sprawy i prewencji by płomień się znowu nie pojawił z tych samych przyczyn.

W końcu związek to jeden zespół, co gra do tej samej bramki, a nie do dwóch osobnych. Czyli ma ten sam główny cel. Celem może być satysfakcjonujący związek, który również może się zmagać z kłótniami, negatywnymi przekonaniami czy humorami. Oczywiście do tego potrzebna jest dojrzałość emocjonalna. Warto pamiętać, obojętnie czy jesteś singlem czy w związku ‘kochać’ to czasownik czyli robić coś. Jeżeli jesteś sam to przynajmniej bądź życzliwy sam dla siebie.

Przebywając sama z sobą, ugruntowałam swoją wiedzę o swoich potrzebach, mogłam sprawdzić jak sobie radzę sama w różnych sytuacjach, bez nikogo innego. Uspokoiło mnie to wewnętrznie i z pełną odpowiedzialnością, wiem że mogę sobie zaufać i powiedzieć ‘będzie wszystko dobrze, raz lepiej raz gorzej, ale sobie poradzisz, bo kochasz życie, ludzi i jesteś tego warta’ . Czyli to czego ma nas nauczyć proces autonomii, że nie potrzebujemy od kogoś innego usłyszeć zapewnień, tylko sami bierzemy na siebie odpowiedzialność za swoje życie i to jak ono wygląda, a to już ogromna różnica.

Każdy z nas ma mocne i słabe strony i czasem te słabe strony kładą wielki cień na te mocne. Tak samo jest z cierpieniem, czy ze strachem, on kładzie cień na naszą wiarę w siebie, czy w innych. I właśnie z tym cieniem warto się zmierzyć. W moim przypadku to było zmierzenie się z własnym strachem, jakim było zamieszkanie samej, gdyż miałam przekonanie, że tu czeka mnie już tylko depresja i życie w samotności… Co w moim przypadku okazało się zupełnie nieprawdziwymi obawami.


To nie znaczy, że chcę do końca życia mieszkać sama, otaczając się tylko znajomymi i pracą, którą uwielbiam.

Warto dodać, że osoby bez procesu autonomii (czyli życia niezależnego) popadają bardzo często w toksyczne związki. Związki, które są po coś. Gdzie przykładowo poczucie szczęścia jest zależne od drugiej osoby, bez której możemy sobie nie poradzić, czy nie być tak silni. Co jest tylko projekcją wynikającą ze strachu i niepewności, co utrzymuje nas w tym związku. Później, jakoś tak, się okazuje, że ta druga połowa zaczyna nas rozczarowywać, że nie pasuje, że miała być inna itp.

To może jest nie do uwierzenia, ale dopiero ten proces autonomii pozwala, nam odkryć i ugruntować siebie, co cenimy, co nas pobudza, dodaje energii, jakie są nasze cechy, potrzeby i szanować je, także u innych.

Zwłaszcza iż cechy (dobre i złe), nasze nastroje przerabiamy sami ze sobą. Czyli nie z drugą połową np. wyładowując się na niej, czy oczekując pocieszenia, rozwiązania czy innych. Zostajemy sami z własnymi myślami, uczuciami i szukamy rozwiązań, dla lepszego życia samemu ze sobą. Jak już umiesz radzić sobie z własnymi problemami, uczuciami, to nie przerzucasz tego na innych, nie odgrywasz roli ofiary, ratownika czy kata, tylko wchodzisz w związek z mniejszą walizką obciążeń.

Dopiero tak uposażeni możemy wejść w związek, który ma duże szanse na życie długie i szczęśliwe. Bo szanujemy siebie, nasze (wspólne) cele i pragnienia, dobieramy sobie kogoś kto patrzy się w podobnym kierunku. Proszę pamiętać, że to podobieństwa się przyciągają i one mają największą szansę na przetrwanie. Należałoby się pozbyć złudzeń typu: zmieni się, zrobi to dla mnie…

Jeśli nie umiesz kochać samego siebie, to jak masz dzielić tę miłość z kimś innym? Jeśli nie jesteś sam dla siebie życzliwy, to jak masz być prawdziwie życzliwy dla innych? Jeżeli nie znasz swoich granic, to jak dla innych masz być asertywny?

Obojętnie na jakim etapie życia jesteś, warto zająć się swoim życiem, przerobić parę rzeczy, nabrać umiejętności, zmniejszyć cienie słabych stron i dać więcej światła tym mocnym. Przetasować talię kart i być gotowym do nowego rozdania, które może być pełne niespodzianek, na które Ty teraz będziesz bardziej przygotowany bo masz doświadczenie i dojrzałość emocjonalną.

Anna Drabek Coach, trener, psychoterapeuta z Wrocławia


Prowadzi sesje w gabinecie i online.
www.JestesOK.pl i www.BiznesCoach.pl