This article was added by the user . TheWorldNews is not responsible for the content of the platform.

Morawiecki w BBC. Pisowska propaganda zamiast dialogu

Polska pod rządami PiS jakby zatrzymała się w latach 60., kiedy Francja de Gaulle′a ignorowała NATO i szukała odprężenia w stosunkach z blokiem radzieckim pod hasłem „Europy ojczyzn”.

Polska pod rządami obecnej władzy jest głosem zdrowego rozsądku, wzorowego poszanowania prawa i nie zamierza opuścić ani Unii Europejskiej, ani wspólnoty transatlantyckiej. Takimi zapewnieniami pokrzepił międzynarodową opinię publiczną premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z Katyą Adler, dziennikarką BBC.

Czytaj też: Konfrontacyjny wyrok TK. PiS idzie na wojnę z UE

Pozycja Polski słabnie

Skoro jest tak pięknie, to czemu kilka tygodni wcześniej szef pisowskiego rządu straszył w wywiadzie dla „Financial Times” III wojną światową grożącą światu wskutek polityki UE, prezydent Duda podczas kampanii wyborczej nazwał Unię „wyimaginowaną wspólnotą”, a minister Ziobro trwa w oporze przeciwko respektowaniu zaleceń Komisji Europejskiej i orzeczeń najwyższych sądów europejskich w sprawie naruszeń praworządności w naszym kraju?

Odpowiedź jest chyba jedna: Polska pod rządami Kaczyńskiego i Ziobry pogrąża się w kryzysie wewnętrznym na wielu polach, a jej pozycja międzynarodowa, jaką miała przed tymi rządami, dramatycznie słabnie. Jednym z tych pól jest sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. Premier zaczął dobrze, odpowiadając na pytanie dotyczące tej kwestii, ale później powtórzył propagandowe argumenty, które nie przekonują już nawet niektórych zwolenników jego rządu.

Tak, sytuacja na granicy to efekt operacji reżimu Łukaszenki wykorzystującego najnowszą falę migracyjną z państw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do destabilizacji UE. Tak, pryncypałem Łukaszenki jest prezydent Putin, który zmierza do tego samego celu. Tak, Polska pod rządami PiS stara się kryzys graniczny przystopować i odnosi pewne sukcesy, choć za bardzo kontrowersyjną cenę wskutek przyjętych w tej sprawie metod działania, poczynając od pushbacków, przez odcięcie swobodnego dostępu do granicy dla organizacji humanitarnych i niezależnych mediów, po manipulowanie stanem wyjątkowym i militaryzację atmosfery społecznej.

Porzuciła jednak frazesy, że sama sobie z kryzysem poradzi, zaczęła szukać wsparcia międzynarodowego w Unii i w NATO, a obie te potężne organizacje Polskę w tej sprawie poparły. Wywiad Morawieckiego dla BBC został przeprowadzony tuż przed wtorkowym szczytem Sojuszu Północnoatlantyckiego w Rydze z udziałem amerykańskiego sekretarza stanu Antony′ego Blinkena. W części dotyczącej zagrożeń dla świata zachodniego ze strony obecnej polityki Kremla w dziedzinie bezpieczeństwa, energii i wojennej sytuacji w Ukrainie może liczyć na aplauz zgromadzonych.

Czytaj też: Czym jest praworządność i do czego zobowiązuje

Morawiecki nie zdobył się na dialog

Niestety, na temat krytyki polityki swego rządu w kwestiach praworządności, prawa do aborcji, stosunku do społeczności LGBT Morawiecki nie zdobył się na dialog, tylko powtórzył tezy pisowskiej propagandy. Zarzuty Komisji Europejskiej przedstawił jako wynik rzekomego zagrabiania przez Brukselę coraz większych kompetencji, a Polskę pod rządami Kaczyńskiego i Ziobry jako szczerego członka Unii – wspólnoty suwerennych narodów, podejmującego równie szczere wysiłki, by zbudować niezależne sądownictwo.

Ta część wywiadu nie wzbudzi entuzjazmu ani w unijnej Brukseli, ani w Niemczech pod rządami liberalno-demokratycznej koalicji, ani w Paryżu, który właśnie zawiera układ z Rzymem zacieśniający współpracę. Największe państwa członkowskie chcą więcej integracji, bo uważają, że to jest prawidłowa odpowiedź na obecne wyzwania ze strony populistów, Rosji, Chin komunistycznych. Nowy rząd niemiecki odkurza ideę europejskiej konfederacji. Polska pod rządami PiS nie chce tego trendu dostrzec. Tak jakby zatrzymała się w latach 60., kiedy Francja de Gaulle′a ignorowała NATO i szukała odprężenia w stosunkach z blokiem radzieckim pod hasłem „Europy ojczyzn”.

Czytaj też: Po śniadaniu Dudy z Macronem. Paryż wart mszy