Nowa umowa Węgier i Rosji wejdzie w życie 1 października i potrwa 15 lat. Węgry kupią 4,5 mld metrów sześc. gazu rocznie. Surowiec będzie dostarczany przez Serbię (nitka Tureckiego Potoku - 3,5 mld m3) i Austrię (1 mld m3).

Zdziwienie i rozczarowanie decyzją Budapesztu wyraziło w poniedziałek ukraińskie MSZ. Zdaniem Kijowa dla Węgier korzystniej byłoby otrzymywać gaz tranzytem przez Ukrainę. W związku z zamiarem zawarcia kontraktu przez Węgry, Kijów zagroził wystąpieniem w tej sprawie do UE. „Strona ukraińska wystąpi również do Komisji Europejskiej w sprawie oceny zgodności nowej węgiersko-rosyjskiej umowy gazowej z europejskim prawodawstwem energetycznym” – czytamy w oświadczeniu.

Czytaj więcej

Węgrzy w objęciach Gazpromu na 15 lat. Ukraina oburzona

Nowy 15-letni kontrakt na dostawy gazu rosyjskiego na Węgry to policzek wymierzony Ukrainie i Unii. Budapeszt zdecydował się zrezygnować z otrzymywania gazu tranzytem przez Ukrainę i wybrał tranzyt przez najbardziej lojalne wobec Kremla kraje - Austrię i Serbię.

W związku z zapowiedzią Kijowa, minister spraw zagranicznych Węgier wezwał we wtorek ambasadora Ukrainy. Minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó stwierdził w oświadczeniu, że jest zapowiedź Ukrainy to „naruszenie suwerenności Węgier”.

Już w poniedziałek Budapeszt oskarżył Ukrainę o ingerencję w jej wewnętrzne sprawy Węgier.