Jak pisze portal Onet.pl, w 2020 r. Polska zażądała ekstradycji do kraju z Norwegii Waldemara K., który jest podejrzewany o przemycenie setek kg amfetaminy i marihuany oraz o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Norweskie sądy niższej instancji zgodziły się na wydanie mężczyzny Polsce, jednak po apelacji jego obrońcy sprawą zajmie się norweski Sąd Najwyższy.

Obrońca Polaka podniósł, że po zmianach wdrożonych przez PiS w polskich sądach te mogą nie gwarantować przestrzegania praw człowieka, w tym prawa do rzetelnego procesu sądowego przed bezstronnym sądem, które gwarantuje art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ten sam artykuł, który na wniosek Zbigniewa Ziobry za niezgodny z polską konstytucją uznał niedawno Trybunał Konstytucyjny, kierowany przez Julię Przyłębską.

Norweski SN zdecydował, że sprawą się zajmie. To oznacza, że problem uznał za poważny, bo zazwyczaj apelacje w sprawach karnych w nawet 95 proc. przypadków odrzuca już na etapie poprzedzającym rozprawę. Co więcej, na rozpoznanie sprawy Polaka norweski sąd przeznaczył dwa dni, choć normą jest rozpoznawanie apelacji w sprawach karnych w ciągu jednego dnia. Pierwotnie miał to być 11 i 12 stycznia, jednak ze względu na złożoność sprawy przełożoną ją na 1 i 2 lutego. Sprawa mężczyzny została skierowana na tzw. rozprawę ustną, co zgodnie z kryteriami obowiązującymi w Norwegii oznacza, że SN dostrzegł poważny problem prawny wymagający przeanalizowania.

Podstawowe pytanie, na jakie będzie musiał odpowiedzieć norweski SN dotyczy tego, czy zmiany w sądach przeprowadzone przez rządzących w Polsce nadal gwarantują oskarżonym prawo do rzetelnego procesu sądowego przed niezależnym i bezstronnym sądem.

Czytaj więcej