Hodowcy łapali się za głowę na wieść o tym, że aukcja koni arabskich Pride of Poland nie odbędzie się, a zamiast niej zostanie zorganizowana "letnia wyprzedaż koni" z państwowych hodowli. Dziś zapadła decyzja, że Pride of Poland jednak odbędzie się 12 sierpnia. Wyprzedaż będzie dzień później.

Dwa dni temu ogłoszono, że Prawo i Sprawiedliwość zrywa z tradycją i w tym roku aukcja Pride of Poland nie odbędzie się. Zamiast tego miała być inna impreza, ograniczona tylko do zaproszonych gości i państwowych hodowców. Widzowie mieli oglądać konie jedynie w dzień poprzedzający aukcję, na samą licytację mieli być wpuszczani tylko ci, którzy wpłacą wadium.

To była spora zmiana wobec tego, jak wyglądały aukcje Pride of Poland, gdy publiczność mogła brać udział w imprezie. Akcja według nowych zasad miała nazywać się Janów Podlaski Auction & Summer Arabian Horses Sale, co przez złośliwych, ale jednocześnie zaniepokojonych losem stadniny w Janowie, szybko zostało okrzyknięte "letnią wyprzedażą". Jednak jak informuje organizator imprezy, czyli Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Pride of Poland odbędzie się, impreza planowana jest na 12 sierpnia. Dzień później ma się odbyć "letnia wyprzedaż".
Konie arabskie to nasza duma narodowa, a do niedawna także nienajgorszy sposób na zarabianie naprawdę niezłych pieniędzy. Za polskie konie miłośnicy tych zwierząt nierzadko płacili po kilkaset tysięcy euro, rekordowe ceny przekraczały milion, a o polskich "arabach" w świecie hodowców krążyły legendy. Dość powiedzieć, że szejkowie na próżno przez wiele lat próbowali ściągnąć do siebie niekwestionowany autorytet pośród hodowców, czyli Marka Trelę, który przez wiele lat piastował stanowisko dyrektora stadniny w Janowie Podlaskim.

I Trela rzeczywiście znalazł zatrudnienie w Emiratach Arabskich po tym, jak stracił pracę w Polsce. Teraz z kolei zajmuje się królewską stajnią w Jordanii. Działaczom związanym z PiS w ciągu dwóch lat udało się natomiast kilkukrotnie zmienić dyrektorów w Janowie Podlaskim i Michałowie. Dość powiedzieć, że w zeszłym roku jednego konia sprzedawano na aukcji... dwukrotnie. Wybuchł skandal. Do tego jeszcze padły klacze należące do Shirley Watts. Ceny osiągane za polskie araby spadły na łeb na szyję i stadniny w Janowie i Michałowie, które jeszcze niedawno generowały wysoki przychód, dziś nie mają już takich sukcesów.