Nie oznacza to jednak, że branża wyjdzie całkowicie z obecnych kłopotów. Firmy będą zmuszone do ostrej konkurencji o chipy i części do swoich urządzeń, co – jak zauważają eksperci – może skutkować zbyt dużymi zamówieniami lub nierównym przydziałem mocy wytwórczych komponentów względem poszczególnych marek. TrendForce wskazuje, że z tej batalii zwycięski wyjdzie Samsung, a globalna produkcja smartfonów koncernu sięgnie 276 mln szt. (o 1,1 proc. więcej niż w 2021 r.). Koreańczycy wykroją sobie 20 proc. rynku – przewidują analitycy i wskazują, że drugie miejsce (z 18-proc. udziałem w rynku i prawie 5,5-proc. wzrostem rok do roku) zapewni sobie Apple. Wedle prognoz liderem zwyżek w 2022 r. może być Xiaomi. Szacuje się, że dostarczy on 22 mln telefonów, co da mu 16-proc. kawałek rynkowego tortu (to oznacza wzrost produkcji o 15,8 proc.).

Czytaj więcej

Siedziba Apple w Cupertino w Kalifornii

TrendForce przewiduje, iż czołowa piątka producentów (w tym Oppo i Vivo) wypuści łącznie 80 proc. wszystkich smartfonów, które trafią do fabryk w 2022 r. To oznacza, że dla takich brandów, jak Honor, Huawei czy Motorola, nadchodzące miesiące będą wyzwaniem.