Jaka jest rola koordynatora kaskaderów przy produkcji hitów filmowych?

Jestem koordynatorem kaskaderów, odpowiedzialnym za opracowywanie, planowanie i wykonywanie sekwencji kaskaderskich. "No Time to Die" był moim piątym filmem o przygodach Bonda. Wyczyny kaskaderskie są za każdym razem większe i bardziej ambitne. Byłem odpowiedzialny za zespół 100 profesjonalnych kaskaderów, którzy poddają pojazdy najbardziej ekstremalnym sytuacjom podczas pościgu. W przeszłości dublowałem również Daniela Craiga w trzech filmach o Bondzie, ale również Mela Gibsona, Matta Damona (Ultimatum Bourne'a), Ryana Reynoldsa czy Shia Le Bouffa.

Czy dużym wyzwaniem jest przekonanie reżysera filmu do swojej wizji np. pościgów czy efektów specjalnych?

Mam tendencję do współpracy z reżyserami filmowymi i innymi kluczowymi osobami, takimi jak zespoły zajmujące się efektami specjalnymi. Opracowuję i ożywiam wizję reżysera konkretnej sekwencji pościgu, którą on ma na myśli – więc jest to prawdziwy wysiłek zespołowy.

mat. prasowe

Jak wygląda proces od pomysłu do koncepcji sceny, jej zatwierdzenia i wykonania?

Aby zaprojektować wyczyn kaskaderski, musisz najpierw wczuć się w rolę postaci i sytuację, przez którą przechodzi. Następnie szukasz lokalizacji i alternatywy do niej, a następnie konieczne jest przygotowanie koncepcji, porozmawianie z dyrektorami, przetestowanie samochodów. To wszystko zostanie rozpatrzone przez reżysera. Jeśli wszystko się spodoba przygotujemy całą scenę w całości do kręcenia zdjęć. To proces czterech do sześciu tygodni.

Jak ważny jest realizm w wykonywaniu scen kaskaderskich?

Krytyczny jeżeli chcesz, by odbiorcy wierzyli w to, co widzą! Szczególnie w przypadku filmów o Bondzie, które słyną z minimalizowania użycia efektów generowanych komputerowo i tworzenia prawdziwych scen.

Pracujesz z największymi gwiazdami, producentami i reżyserami kina. Z kim do tej pory pracowało się najlepiej lub przy jakim filmie?

Świetnie się bawiłem i zbudowałem naprawdę dobrą współpracę z Carym Fukunagą pracującym nad "No Time To Die". To jeden z moich ulubieńców. Pracowałem również nad takimi filmami jak "Tomb Raider: Lara Croft", "Captain America" czy "Indiana Jones" - każdy z nich był niepowtarzalny pod względem współpracy z niesamowitymi zespołami.

Lee Morrison na planie "No Time To Die".

Lee Morrison na planie "No Time To Die".

mat. prasowe

Akrobacje w wielu przypadkach wymagają zniszczenia pojazdów. Ile samochodów potrzeba żeby nakręcić wystarczająco dobre sceny? Czy te samochody są w pełni legalnymi pojazdami, czy to tylko manekiny i atrapy aut?

Na potrzeby "No Time To Die" wyprodukowano dziesięć nowych Land Roverów. Były one oparte na standardowej specyfikacji i były pierwszymi samochodami, które miały zostać zbudowane na linii prototypowej. Zespół produkcyjny chciał maksymalnej ekstremalną scenę pościgu, dlatego zmodyfikował pojazdy ponad ich konstrukcyjne możliwości. Aby zapewnić bezpieczeństwo kaskaderów siadającym za kierownicą dopasowano dodatkowe wyposażenie np. wbudowano klatki bezpieczeństwa, osłony pod nadwoziem, system gaśniczy czy zaledwie kilku litrowy zbiorniczek na paliwo.

Czy praca nad filmem „No Time to Die" była trudna?

To był mój piąty film z Jamesem Bondem w roli głównej. Jednak przyznaje, że ostatnia produkcja należała do zdecydowanie najtrudniejszych w jaki brałem udział.

Które auta są najlepsze do stworzenia ciekawych scen kaskaderskich?

Jeśli ja bym wybierał to cokolwiek od Land Rovera. Są, że tak powiem kuloodporne (śmiech). To zdecydowanie jeden z moich ulubionych pojazdów do tworzenia scen kaskaderskich.

Jaki będzie następny film, w którym koordynujesz efekty specjalne?

To "Masters of the Air" serial i dramat wojenny.