Panie prezydencie, od stycznia 2022 roku włocławianie zapłacą wyższy podatek od nieruchomości. Ta podwyżka jest konieczna?

Wynika ona z obecnych dochodów, jakie miasta odnotowują. Te przewidywania na 2022 rok są bardzo pesymistyczne dla samorządów. W przypadku Włocławka tylko w samych dochodach bieżących stracimy ok. 35 mln zł. To będzie ogromna dziura w naszym budżecie, którą musimy w jakiś sposób zapełnić, dlatego doszliśmy do wniosku, że takim najmniejszym uszczerbkiem dla mieszkańców będzie podwyżka podatku od nieruchomości.

Wzrośnie on zaledwie o 3 proc., choć mieliśmy możliwość zastosowania znacznie wyższego progu. Jednak dbając o sytuację mieszkańców w tym trudnym czasie ograniczeń i pandemii, doszliśmy do wniosku, że to będzie tylko 3 procent, a budżet miasta zwiększy się o 2 mln zł. To niewiele. Wiem, że inne samorządy sięgają po bardziej restrykcyjne rozwiązania, jak choćby podwyżki cen biletów komunikacji.

We Włocławku to będzie jedyna podwyżka podatków, opłat lokalnych czy za usługi komunalne? Czy też szykują się inne?

Na chwilę obecną w 2022 roku planujemy tylko tę 3-procentową podwyżkę podatku od nieruchomości.

W połowie listopada mówił pan, że budżet miasta na 2022 r. się nie spina. Wiadomo już, jakie będą dochody miasta w przyszłym roku? Dużo mniejsze niż w tym?

Jak powiedziałem, spadną o 35 mln zł tylko w zakresie dochodów bieżących. To jest najtrudniejsza część budżetu, bo wydatki i dochody bieżące rzutują przede wszystkim na wskaźniki, dlatego jest to tak problematyczne dla wszystkich samorządów.

Jak zapewne większość samorządów mieliśmy problem, żeby przygotować projekt budżetu na 2022 rok. Udało się.

Dochody będziemy mieć na poziomie 783 mln zł, a wydatki na ponad 870 mln zł. Będzie ponad 90 mln zł deficytu.

Czytaj więcej

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski

Miasto będzie rezygnować z inwestycji i ciąć na kosztach bieżących? Odczują to mieszkańcy?

Niestety, z wielu inwestycji musimy zrezygnować. Jeśli chodzi o wstępną projekcję budżetu na 2022 rok, to propozycje, które spłynęły ze wszystkich jednostek, mówią o wydatkach inwestycyjnych na kwotę 330 mln zł. A w przyszłym roku zaplanowaliśmy je na poziomie 175 mln zł. Co i tak, uważam, jest kwotą ogromną, bo na 2021 r. mieliśmy 185 mln zł – a teraz o 10 mln zł mniej – w tak bardzo trudnym czasie – więc to bardzo dobry wynik.

Nie ukrywam, że chcielibyśmy utrzymać poziom inwestycyjny, bo wiele inwestycji mamy rozpoczętych, w tym kilka kluczowych.

Spadek dochodów miasta to tylko wina Polskiego Ładu, który rząd wprowadzi od przyszłego roku? Czy są też inne przyczyny?

Jest wiele przyczyn. Na pewno mniejsze dochody z podatków PIT i CIT. Wiadomo, że mamy regres gospodarczy.

Musimy zdawać sobie sprawę, że szaleje inflacja. Ubiegłotygodniowe dane GUS-u mówią o prawie 8 procentach inflacji. Poza tym dochodzi ogromna zwyżka cen materiałów budowlanych, a przecież proces inwestycyjny opiera się przede wszystkim na materiałach budowlanych, a te podrożały w tym roku o 50–60 procent.

Nowy Ład oczywiście nam nie pomaga. I wbrew entuzjastycznym zapowiedziom rządu bezpośrednio uderza on w samorządy. Tak jak prowadzona od kilku lat polityka fiskalna rządu.

Włocławek dostał 20 mln zł na rozbudowę dróg w ramach Rządowego Funduszu Polski Ład. To częściowo nie wyrówna budżetowych strat miasta?

20 mln zł nie pokryje naszej dziury: 35 mln zł w wydatkach bieżących. Poza tym te pieniądze z Polskiego Ładu są przeznaczone na ściśle określone cele. My nie możemy nimi dowolnie rozporządzać. Przygotowaliśmy projekty na przebudowę dwóch arterii komunikacyjnych i udało się dostać wsparcie, ale trzeba też powiedzieć, że budujemy ważną nitkę komunikacyjną do jednego z naszych osiedli i do tych 15 mln zł, które otrzymaliśmy, prawie 20 mln zł musimy dołożyć z własnej kieszeni.

Czytaj więcej

Marian Buras, burmistrz Morawicy, zwycięzcy Rankingu Samorządów 2021 w kategorii gmin miejskich i m

W ubiegłym tygodniu włocławscy radni podnieśli swoje diety, a przy okazji pana wynagrodzenie. To dobry czas na podwyżki?

To nie jest dobry czas. W tej sprawie byłem bardzo wstrzemięźliwy i się nie wypowiadałem, a decyzję pozostawiłem w rękach radnych.

Uważam, że podwyżki zaproponowane dla samorządowców w tym czasie, w okresie pandemii, trudności finansowych ze spięciem budżetu, są dość perfidnym zabiegiem politycznym, bo rząd, który prowadzi politykę antysamorządową, o czym zawsze mówię głośno i wprost, miał określony cel.

Rząd chciał pokazać, że samorządy mają z jednej strony problem ze spięciem budżetu, rośnie presja płacowa, a z drugiej strony podwyższają sobie diety czy uposażenia wójtów, burmistrzów i prezydentów.

To nie jest etyczne. Ale jakie było wyjście? Gdyby ta uchwała nie została podjęta, to ta podwyżka i tak zostałaby uchwalona przez wojewodę na określonym poziomie. Ta sprawa dotyczy wszystkich wójtów, burmistrzów i prezydentów. Jest to jeden z kolejnych efektów walki rządu z samorządami, z decentralizacją. Obecna władza nie lubi decentralizacji, raczej stara się trzymać wszystko w swoich rękach. I to świadomy zabieg.

Wspominał pan już o presji płacowej. Czy inni urzędnicy i pracownicy miejskich instytucji też będą mogli liczyć na podwyżki? Zwłaszcza ci z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie we Włocławku, którzy ostatnio protestowali, domagając się podwyżek obiecanych już dwa lata temu?

My staramy się to regulować. Ja rozumiem, że oczekiwania są duże, ale musimy też racjonalnie do tego podchodzić. Takie regulacje są dokonywane. I na 2022 rok też może będą.

Będę rozmawiał o tym z panią skarbnik. Będziemy szukać rozwiązania, bo podwyżka od 1 stycznia płacy minimalnej powoduje, że pensje w urzędzie się mocno spłaszczyły.

Dlatego też doskonale rozumiem pracowników, którzy pracują po kilka czy kilkanaście lat w urzędzie, pełnią odpowiedzialne funkcje czy mają bardzo duży zakres odpowiedzialności, a zarabiają niewiele więcej niż ci pracownicy, którzy dostają płacę minimalną.

Dla mnie jest to zrozumiałe, dlatego będę starał się regulować płacę tych, którzy pracują już od kilku lat i mają wysoki zakres odpowiedzialności.

Latem w mieście wprowadzono samorządowy program in vitro. Są już pierwsze ciąże z programu?

Ja tego nie śledzę. To są dane niezwykle wrażliwe. Podpisałem już kilkanaście umów na dofinansowanie procedury in vitro dla mieszkańców Włocławka.

Ten program był niezwykle potrzebny, po tym jak obecna władza zlikwidowała program na poziomie krajowym, dlatego wiele samorządów wzięło to na swoje barki. My też z pełną świadomością to zrobiliśmy. Mało tego, zwiększamy kwotę dofinansowania in vitro na najbliższe dwa lata do 150 tys. zł rocznie. Jeśli będą większe potrzeby, to będziemy szukać pieniędzy, żeby pomóc tym parom, które starają się o własne dzieci.